Album Ani Dąbrowskiej „Dla Naiwnych Marzycieli” dostępny na:https://sonymusicpoland.lnk.to/AD_DNMWięcej teledysków od Ani Dąbrowskiej:Nieprawda: https://yout
Już 4 marca ukaże się nowa płyta Ani Dąbrowskiej. „Dla Naiwnych Marzycieli” to 6 studyjny krążek artystki. Tymczasem, przypominamy wywiad, który przeprowadzaliśmy przy okazji poprzedniej płyty. Na płycie „Bawię się świetnie“ Ania Dąbrowska rozlicza się z przeszłością i zaczyna nowy etap życia. Przecież właśnie wchodzi w czwarte dziesięciolecie. Ania Dąbrowska w obiektywie Szymona Brodziaka Miasto Kobiet: Półtora roku temu, po wydaniu płyty „Ania Movie”, mówiłaś mi: „Czekam na chwilę, kiedy znów zakocham się w muzyce”. Zakochałaś się? Ania Dąbrowska: Tak, nadszedł taki moment, że znów się zakochałam. Jestem poszukiwaczką i mam ochotę na zgłębianie różnych rejonów muzycznych, o których nie miałam dotychczas pojęcia. Miasto Kobiet: A jakie rejony zgłębiasz? Ania Dąbrowska: Jeszcze pół roku temu nie podejrzewałam siebie, że będę chciała nagrać płytę opartą na gitarach. Na nowej płycie praktycznie nie ma soulu, który był dla mnie najważniejszym gatunkiem. Nie wiem, co będzie za kolejne pół roku. Miasto Kobiet: To Olek Świerkot dokonał w Tobie takiej zmiany? Ania Dąbrowska: Olek obok Kuby Galińskiego jest tą osobą, która jest odpowiedzialna za brzmienie tej płyty. Nie wiem natomiast, czy to on nas zaraził, czy może wspólnie nawzajem się pozarażaliśmy. Prawdopodobnie mamy jakiś wspólny lot, który nie wiadomo skąd się wziął. Szczerze ci powiem, że nie odpowiedzieliśmy sobie na takie pytania. Po prostu tworzymy muzykę, każdy dokłada coś swojego i jak pasuje, to nic nie zmieniamy. Miasto Kobiet: Ciekaw jestem tego procesu zakochiwania się i odkochiwania. Ania Dąbrowska: Głównie polega to na zmęczeniu i wypaleniu się po okresie intensywnej pracy. Musi minąć trochę czasu od momentu, kiedy kończę płytę, abym znów miała potrzebę tworzenia. Ten proces produkowania i nagrywania płyty jest czasochłonny, intensywny i do tego obarczony stresem związanym z poprawkami. Masę rzeczy przytrafia się po drodze i jesteśmy często zmuszeni zmieniać coś w ostatniej chwili. Pod koniec, szczerze powiedziawszy, zaczynam mieć odruch wymiotny, gdy słyszę piosenki… Potrzebuję gwałtownie od nich odpocząć. Nie chcę niczego słuchać, bo nie sprawia mi to przyjemności. Po jakimś czasie znów mam siłę i chęci – to jest taki moment, kiedy znów zakochuję się w muzyce. Za każdym razem jest jednak inaczej. Miasto Kobiet: A dziś? Jesteś jeszcze zakochana czy już nie? Przecież płyta jest już na rynku. Ania Dąbrowska: Raczej mi minęło. Jestem typem intensywnym, bardzo szybko się spalam w tym, co robię. „Bawię się świetnie” już dawno odłożyłam na półkę, dla mnie to zamknięty rozdział. Miasto Kobiet: Wielu artystów nie ma na półkach swoich płyt i ich nie słucha. A jak to jest u Ciebie? Ania Dąbrowska: Józek (Paweł Jóźwicki, partner życiowy i menedżer Ani – przyp. aut.) ma moje wszystkie płyty, single, winyle i dema. Ja ich nie zbieram, nie kolekcjonuję i nie wracam do nich. Miasto Kobiet: Nie słuchasz? Ania Dąbrowska: Czasami słucham, ale głównie gdy muszę coś sprawdzić albo przypomnieć sobie jakiś tekst… Po czasie różnie działają na mnie te piosenki, niekiedy nawet łezka się w oku zakręci. Czasami nawet zastanawiam się, co ja sobie wtedy myślałam i jaka musiałam być głupia (śmiech). Miasto Kobiet: W tekstach na „Bawię się świetnie” czuję spełnienie, pogodzenie się ze światem i swoją rolą. Mam rację? Ania Dąbrowska: Tak. Jestem człowiekiem, który próbuje pogodzić się ze światem, z życiem, z tym, co przychodzi wraz z kolejnymi doświadczeniami. Nie jestem zwolenniczką walki z wiatrakami i problemami, które nas dotyczą. Raczej próbuję pogodzić się z nimi i objąć je myślami. Miasto Kobiet: Z jednej strony jest w tekstach sporo Ciebie, ale z drugiej strony opisujesz też świat wokół Ciebie. Lubisz obserwować ludzi? Ania Dąbrowska: Tak, jestem typem obserwatorki. Ania Dąbrowska w obiektywie Szymona Brodziaka Miasto Kobiet: Czy masz jakieś ciekawe miejsca obserwacji? Ostatnio rozmawiałem z pewnym wokalistą, który przez lata lubił jeździć komunikacją miejską i stamtąd nie tylko czerpał inspiracje do tekstów, ale wręcz zapisywał zdania wypowiadane przez ludzi. Ania Dąbrowska: Ja niestety nie mam aż tak sprecyzowanych miejsc, obserwować mogę wszędzie. Ludzie potrafią być dziwni, potrafią mieć swoją intensywną energię, którą gdzieś na boku rozsiewają, i to mi się udziela. Jeśli w moim towarzystwie jest człowiek interesujący, to natychmiast zaczynam go obserwować. Na ostatniej płycie jest piosenka „Przy sąsiednim stoliku”. Miałam okazję obserwować taką osobę i natychmiast natchnęła mnie do napisania tekstu. Miasto Kobiet: Kim dziś jest Ania Dąbrowska? Jakie ma priorytety? Ania Dąbrowska: Dziś priorytetem dla mnie jest rodzina, dziecko i to drugie, w drodze. To najważniejsze i tak już pozostanie. Miasto Kobiet: Bardzo podoba mi się tekst „Kiedyś mi powiesz, kim chcesz być”, w którym zastanawiasz się, kim w przyszłości będzie Twój syn i czy zdążysz to zobaczyć. Powiedział już, kim chciałby być? Ania Dąbrowska: Jeszcze nie powiedział, jest za mały. Miasto Kobiet: A kim Ty chciałaś być, będąc dzieckiem? Ania Dąbrowska: Od zawsze chciałam być piosenkarką. Od kiedy ujawnił się mój talent do śpiewania, nie chciałam robić niczego innego. Z taką myślą dorastałam. Miasto Kobiet: Jakie wtedy miałaś wyobrażenia o śpiewaniu? Ania Dąbrowska: Szczerze powiedziawszy, nie miałam żadnych wyobrażeń. Śpiewałam wszystko, co słyszałam w telewizji czy w radiu. Nie wybierałam sobie rzeczy bardziej czy mniej gustownych. Interesowało mnie wszystko to, co było dostępne w tzw. popkulturze. Nie miałam też żadnych wyobrażeń dotyczących mojej kariery. Nie wiedziałam, jaka będzie moja muzyka, do momentu, kiedy zaczęłam sama pisać. Dopiero wtedy okazuje się, jaką ma się wrażliwość muzyczną. Miasto Kobiet: Jakie masz wspomnienia z tamtych lat? Ania Dąbrowska: Śpiewałam na każdej uroczystości rodzinnej, a w szkole czynnie uczestniczyłam w różnych akademiach. Miasto Kobiet: Nie wkurzało Cię, że jesteś wciąż wypychana? Ania Dąbrowska: Nie, bo z tym wiązały się różne drobne szkolne przywileje (śmiech). Miasto Kobiet: Dzieci bardzo zmieniają nasze dotychczasowe przyzwyczajenia. To my musimy się do nich dostosować – do karmienia, do spania… Jak to wpłynęło na Twoje dotychczasowe życie? Ania Dąbrowska: Wcześniej byłam dziewczyną pochłoniętą muzyką. Mogłam sobie pozwolić na wszystko, prowadziłam dość rozrywkowy tryb życia, miałam duże grono znajomych, z którymi się często spotykałam. Wyjeżdżałam na trasy koncertowe itd. Gdy urodziłam dziecko, pojawiły się stabilizacja i wczesne wstawanie. Życie nabrało trochę innego znaczenia. Miasto Kobiet: Imprezy się skończyły? Ania Dąbrowska: Na pewno ograniczyły się do minimum. Miasto Kobiet: Co Cię zaskoczyło w macierzyństwie? Czym Ty sama się zaskoczyłaś w tej sytuacji? Ania Dąbrowska: Może tym, że pojawiła się odpowiedzialność i okazało się, że jakoś sobie z tym radzę. Mam dużo cierpliwości. Pomimo zmęczenia i nieprzespania wielu nocy potrafię wstać na zawołanie o każdej porze i wykonać wszystko bez mrugnięcia okiem i dąsu na twarzy. Miasto Kobiet: Powiedziałaś niedawno coś wyjątkowego o relacjach z dziećmi: „Kumplami jest się od początku albo w ogóle. Na to pracuje się całymi latami, a nie pojedynczymi godzinami. A bliski kontakt z własnym dzieckiem to rzecz bezcenna i nic tego nie zastąpi”. Czy starasz się być właśnie takim kumplem dla Stasia? Ania Dąbrowska: Ja się nie staram, jestem sobą i tyle. To uważam za najważniejsze. Jestem zdania, że od początku nie należy nikogo udawać. Przecież jak spotykasz się z najlepszym przyjacielem, to możesz sobie pozwolić na luz, nie musisz się spinać. Tak samo powinno być przy dziecku. Jeśli tak nie jest, to trzeba się nad tym zastanowić. Ania Dąbrowska w obiektywie Szymona Brodziaka Miasto Kobiet: Skończyłaś 30 lat. Czy to coś przed Tobą otwiera czy zamyka? Ania Dąbrowska: Na pewno musiałam pożegnać beztroskie życie. Te dwadzieścia parę lat było nieporównywalne z niczym innym. Musiałam się też pogodzić z przemijaniem, choć szczerze powiedziawszy, żyję dniem dzisiejszym, nie zastanawiam się, co będzie za pięć albo 10 lat. Gdy się kończy 30 lat, świat jest taki sam, jaki był wcześniej. Myślę, że taki pozostanie. Na razie nie chcę niczego zmieniać. Miasto Kobiet: Na jednym biegunie jest Twoja płyta rozliczająca Twoją własną przeszłość, na drugim mamy inną głośną premierę, czyli płytę Marii Peszek, walczącej z demonami współczesnego świata, nie zgadzającej się na obecną sytuację w Polsce. Jaki masz stosunek do jej płyty? Ania Dąbrowska: Nie słuchałam całej płyty, a tylko kilku piosenek, które leciały w radiu. Maria Peszek jest bardzo dobrą tekściarką. Ma taki dar, że słucha się jej z uwagą. Spotkałam się z opinią, że to jest sztuczne i wymyślone. Jeżeli tak, to bardzo dobrze wymyślone, choć ja nie mam takiego wrażenia, nie czuję żadnej sztuczności. Miasto Kobiet: A Ciebie nie korciło, żeby zabrać głos w takich sprawach, przeciwstawić się poziomowi debaty publicznej lub odwrotnie, poprzeć ją? Ania Dąbrowska: Nie korciło mnie. Jestem typem człowieka, który zabiera głos tylko wtedy, kiedy naprawdę coś wie na dany temat. Szeroko pojęta polityka mnie nie interesuje. Myślę, że jakakolwiek, nawet najprostsza krytyka mogłaby zmieść moje poglądy lub też raczej mój brak poglądów. Dlatego nie zajmuję się tym w swoich tekstach. Miasto Kobiet: Skończyłaś psychologię. Czy to Ci pomogło na późniejszych etapach życia i kariery? Ania Dąbrowska: Studiowałam psychologię, bo bardzo mnie interesowała ludzka psychika, chciałam ją zgłębiać i wiedzieć, jak działa ludzki mózg. Polecam wszystkim jakiekolwiek studia psychologiczne, bo to jest rozwijające. Można sobie potem na różnych polach pomóc tą wiedzą. Dużo dowiedziałam się o człowieku, skąd się biorą takie a nie inne zachowania, co może nimi powodować. Nie analizowałam jednak własnych uczuć, emocji i przeżyć. Zresztą do tej pory odczuwam totalny stres przed występami. Pomimo że mam teoretyczną wiedzę, jak temu przeciwdziałać, nie potrafię opanować tych emocji. Miasto Kobiet: Czym się to objawia? Ania Dąbrowska: Zdenerwowaniem. Wciąż wmawiam sobie, że mam problemy z głosem, że na pewno mi się coś nie uda – zapomnę tekstu, pomylę zwrotki… każdy czarny scenariusz jest wtedy prawdopodobny. Miasto Kobiet: A kiedy mija? Ania Dąbrowska: Wraz z ostatnią piosenką. Miasto Kobiet: To długo trwa… Ania Dąbrowska: Często przychodzą mi do głowy myśli, że kompletnie się nie nadaję do tego zawodu. Jest dla mnie zbyt stresogenny. Nie jestem osobą, która wychodzi na scenę i dopiero wtedy czuje, że żyje. Niestety, to nie ja. Rozmawiał: Leszek Gnoiński
Daria Dąbrowska skomentowała oświadczenie Krzysztofa Gonciarza, które dotyczyło opublikowanego przez nią wcześniej materiału. Była uczestniczka "Top Model" krytykuje tłumaczenia „Koniec z zimą, która była w moim sercu przez ostatnie lata. Chcę dla siebie wiosny i czuję, ze wiosna właśnie nadchodzi”, zapowiada. Ania Dąbrowska w najnowszym wywiadzie dla miesięcznika „Uroda Życia” udzieliła niezwykle szczerego wyznania. Na każdym etapie swojego życia zmagała się z trudnymi wyborami. Co jest teraz dla niej najważniejsze? Czy w końcu otworzyła się na miłość? Polecamy też: Ania Dąbrowska pierwszy raz tak szczerze o śmierci ojca: „Miał tętniaka, który rósł mu w głowie. Jak tykająca bomba...” Ania Dąbrowska: „Jestem antynarcyzem, ale obawiam się, że to też jest jakaś forma narcyzmu” Ania Dąbrowska rozlicza się z przeszłością Ania Dąbrowska dziś obchodzi swoje 37 urodziny. Zazwyczaj rzadko wypowiada się na temat swojego życia prywatnego. Skromna artystka skupia się na muzyce i odnosi w niej duże sukcesy. Jej ostatnia płyta, The Best Of, którą promuje singiel „Z tobą nie umiem wygrać”, stała się hitem. Ostatnie dwa lata były dla niej bardzo pracowite. Zapomniała o sobie w tym całym kołowortku. Na szczęście teraz dokonuje pewnych zmian. Artystka postanowiła, że pora w końcu odzyskać siebie, nie spoglądać w przeszłość, i obwiniać się o rzeczy błahe, nieistotne. „Jestem mistrzem znajdowania w swoim życiu i przede wszystkim w sobie samych braków, niedoskonałości, ułomności, to prawda. Dodatkowo nie umiem przyjmować pochwał, a nawet zwyczajnych faktów mnie dotyczących, które mają pozytywne zabarwienie”, wyznała dziennikarce. Z perspektywy czasu zauważyła, że długo uciekała od siebie. Zakładała maski, za którymi mogła się bez problemu skryć. Pomagało. Uważa, że pożegnanie z młodością trochę ją kosztowało. „Całe dorosłe życie atakowałam siebie. Aż wreszcie dotarło do mnie, że to jest bardzo smutne. Że bardzo smutne jest takie życie, kiedy się ciągle do siebie samej strzela: „Jestem za gruba”, „Źle się ubrałam”, „Głupio coś powiedziałam”. Ile można?! Przychodzi moment, kiedy wreszcie trzeba sobie powiedzieć: „Nie jest źle, doceń to, co masz!”, zaznacza Ania Dąbrowska. Wokół siebie ma ludzi, którzy są dla niej wsparciem. Jednak Ania Dąbrowska wciąż obawia się odkryć. A to dla niej w konsekwencji pokazanie własnych słabości. Zawsze chciała być silna. I jak teraz twierdzi, taki schemat wyniosła z dzieciństwa. Fot. Zuza Krajewska/LAF AM Ania Dąbrowska o najtrudniejszych momentach w życiu Anna Dąbrowska jako dziecko nagle straciła ojca. Jej życie wywróciło się do góry nogami. Miała 11 lat kiedy odszedł. „W pierwszej chwili w małej dziewczynce odezwała się – do dziś nie wiem, skąd się wzięła – dorosła kobieta, która wie, że musi się trzymać, pomóc mamie, także w załatwieniu kwestii formalnych”, opowiada. Dopiero po pół roku dotarło do niej, co tak naprawdę się wydarzyło. Poczuła pustkę i zaczęła się rozklejać. Kolejny cios przeżyła kończąc swój wieloletni związek. Zastanawiała się, czy uda jej się zacząć wszystko od nowa. Nie zdawała sobie sprawy z tego, co oznacza samotność, bo nigdy nie była sama. „W pierwszym momencie poczułam, co prawda, ulgę od jakiegoś ciężaru, który pewnie rósł przez długi czas, ale ciężko było go dostrzec bez odpowiedniej perspektywy, bez dystansu. (...) W pewnym momencie poczułam tę pustkę, przestrzeń do wypełnienia. Nie jesteśmy stworzeni do życia w pojedynkę. Ta prawda dotarła do mnie, ale nie stało się to szybko. Potrzebowałam dwóch lat”, tłumaczy. Zobacz też: „Nie spodziewałam się, że posiadając dzieci ma się tak mało czasu”.Kontrowersyjne słowa Ani Dąbrowskiej o macierzyństwie Ania Dąbrowska o miłości Bywa, że znowu chciałaby uwierzyć w miłość. Dwa lata temu w wywiadzie VIVY! przyznała, że poznała już jasne i ciemne strony miłości, ale wciąż pozostała po prostu „naiwną marzycielką”. Wciąż śpiewa o trudnych relacjach wybaczaniu, nadziei i marzeniach. „Miłość, relacja między kobietą i mężczyzną to przeżycia piękne, wdzięczne, lubię o nich pisać, bo najbardziej mnie inspirują”, wyznała VIVIE!. Choć jej piosenki bywają smutne dla niej to „rodzaj romantyzmu nieobarczony goryczą, depresją”. Czy teraz jest gotowa na miłość? Czy zmieniła zdanie w tej kwestii? Może to wynika z jej doświadczeń, a może z patriarchalnego wychowania. Jednak Ania Dąbrowska dopiero uczy się szanować siebie i być egoistką. Mężczyźni kojarzą jej się z kolejnymi obciążeniami. „Prawdę mówiąc nie wiem, czy jest teraz na niego miejsce. Czy jest w moim życiu miejsce na kolejną osobę, która przekieruje uwagę na siebie, siłą rzeczy odciągnie ją znowu ode mnie samej? Ludzie wymagają atencji, a ja nie mam teraz czasu, aby nią kogoś obdarować. Chcę zainwestować w siebie i nabrać ochoty. Na wszystko. Na życie”, mówi w wywiadzie dla „Urody Życia”. Chce partnerstwa i nie jest fanką kompromisów. Od kilku lat jest singielką i trochę przywykła do samotnego życia. Podkreśla, że posiada pewne nawyki i kocha swoją przestrzeń, bez zakłóceń. I... na razie nie jest gotowa, żeby zrezygnować z tej wolności, którą sama sobie daje. A najwięcej siły i motywacji do życia otrzymuje od swoich dzieci. Fot. materiały prasowe Zobacz też: „Nie wydaję już na bzdety”. Ania Dąbrowska o pieniądzach i dojrzałości. Ile ją kosztuje samotne macierzyństwo?Ania Dąbrowska opublikowała teledysk do piosenki "Serce nie sługa" z komedii romantycznej "Serce nie sługa". fot. Robert Pałka. Już 5 października do polskich kin trafi komedia romantyczna Ania „AniKa” Dąbrowska (ur. 2005) jest utalentowaną wokalistką i zwyciężczynią 2. edycji muzycznego talent show „The Voice Kids”. Pełne imię i nazwisko: Ania Maria Dąbrowska Pseudonim: AniKa Data urodzenia: 3 luty 2005 Wiek: 17 lat(a) Wzrost: nieznany Instagram: @anikadabrowskaofficial Krótki życiorys Ani „AniKi” DąbrowskiejBiografia rozszerzona Ani „AniKi” DąbrowskiejCiekawostki o Ani „Anice” DąbrowskiejCytaty Ani „AniKi” DąbrowskiejŹródła Krótki życiorys Ani „AniKi” Dąbrowskiej Ania Dąbrowska pochodzi z wioski Wesoła w woj. podkarpackim. Ukończyła tam szkołę podstawową, a od 2019 roku będzie uczennicą Liceum Ogólnokształcącego w Dynowie. Została dostrzeżona przez wychowawczynię w Szkole Podstawowej, która skierowała ją na pierwsze konkursy. Rodzice pomogli w szlifowaniu pasji swojej córki i zapisali ją do Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie, w której ciągle jest uczennicą. Ania Dąbrowska jest również absolwentką Szkoły Muzycznej I stopnia. Jej pierwszym poważnym sukcesem było zwycięstwo na Festiwalu Zaczarowanej Piosenki w 2015 roku. Od tego czasu Ania Dąbrowska stale występowała na różnego rodzaju konkursach i wydarzeniach. Występowała z wieloma gwiazdami polskiej muzyki. W 2016 roku wystąpiła w finale krajowych Eliminacji dla Dzieci i zajęła miejsce na podium. W lipcu 2018 roku rozpoczęła przygodę z programem The Voice Kids, która zaprowadziła ją do zwycięskiego finału 23 lutego 2019 roku. Było to spełnienie jej marzeń, a wkrótce może zrealizować kolejne, czyli nagrać własną płytę, gdyż taka jest właśnie główna nagrodą w programie obok 50 tys. zł. Podczas finału zaśpiewała swój pierwszy singiel pt. „Małe skrzydła”, który na YouTube zanotował od tego czasu prawie 10 mln. wyświetleń. Ania Dąbrowska choruje na mukowiscydozę o której dowiedziała się, gdy miała 5 lat. Dzięki wsparciu rodziców nauczyła się żyć z tą chorobą, co mogliśmy zaobserwować w programie „The Voice Kids”, gdzie była jedną z najbardziej pozytywnie nastawionych osób, pełną uśmiechu i wrażliwości. Biografia rozszerzona Ani „AniKi” Dąbrowskiej Pochodzenie i rodzice Ania Dąbrowska pochodzi z niewielkiej wioski o nazwie Wesoła, znajdującej się w województwie podkarpackim. Rodzicami Ani są Jarosław i Magdalena Dąbrowscy. Ojciec Jarosław w związku z chorobą Ani i jej o 5 lat młodszej siostry zajmuje się opieką nad nimi i prowadzi dom. Mama Magdalena, która jest z zawodu pedagogiem, utrzymuje rodzinę. Rodzice poświęcili się bezgranicznie swoim chorym córkom. Siostra Alicja jest również uzdolniona muzycznie, a także plastycznie. Lubi pisać książki i historyjki obrazkowe. Ania ma także starszego brata. Jeśli chodzi o zwierzątka to Ania ma szczurka. Wykształcenie Ania Dąbrowska ukończyła Szkołę Podstawową im. J. Piłsudskiego w Wesołej. To właśnie nauczycielka i wychowawczyni w szkole zauważyła, że Ania dobrze śpiewa i zaczęła ją wysyłać na pierwsze konkursy. W ten sposób zaczęła się przygoda Ani Dąbrowskiej ze śpiewaniem. Od nowego roku szkolnego będzie ona uczennicą Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Dynowie. Ania Dąbrowska jest absolwentką Szkoły Muzycznej I stopnia w Dynowie, w klasie fortepianu. Jest uczennicą Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie, gdzie pracuje pod kierunkiem pani dyrektor Anny Czenczek, która jest pomysłodawczynią i dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Rzeszów Carpathia Festival. Kariera muzyczna W 2015 roku Ania Dąbrowska zwyciężyła w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty w Krakowie, co sprawiło że jej rozwój muzyczno-wokalny nabrał tempa i dzięki czemu uzyskała stypendium, które pozwoliło jej na spełnianie muzycznych marzeń. Ania Dąbrowska występowała na jednej scenie z wieloma gwiazdami polskiej muzyki, takimi jak: Grzegorz Hyży, Maria Sadowska, Ania Wyszkoni, Halina Mlynkova, Justyna Steczkowska, Ania Rusowicz, Adam Nowak, Monika Kuszyńska, Kasia Cerekwicka, Andrzej Piaseczny, Mieczysław Szczęśniak czy Skaldowie. W lipcu 2016 roku ukazał się teledysk, który Ania Dąbrowska wraz z Mieczysławem Szczęśniakiem i Laureatami Zaczarowanej Piosenki nagrała do piosenki „Jeden jest świat”. Nagranie wpisano na Listę Przebojów PR Trójki. We wrześniu 2016 roku Ania Dąbrowska wzięła udział w 2 preselekcjach do finału Krajowych Eliminacji Eurowizji Junior 2016. Dostała się do finału, podczas którego 15 października wystąpiła na łamach TVP1, śpiewając wśród 9 wokalistów swoją autorską piosenkę pt. „Fryzurka”. W Europejskim Notowaniu Junior Second Chance 2016 zajęła wysokie 7 miejsce. Zostało ono wyłonione przez widzów i słuchaczy z całej Europy, głosujących na piosenki które zajęły w Krajowych Eliminacjach 2 i 3 miejsca. Jej finałowe wykonanie udostępnione w internecie w ciągu miesiąca osiągnęło 80 tys. wyświetleń. W 2017 roku Ania Dąbrowska wzięła udział w programie TVP ABC „Petersburski Music Show”, a także zaśpiewała podczas Pikniku Rodzinnego w TVP1. Dnia 3 czerwca 2017 została wyróżniona jako jedna z dwóch najbardziej utalentowanych dzieci w Polsce, aby promować kanał TVP ABC i program „Petersburski Music Show.” 26 września 2017 roku wzięła udział w castingu do 1. edycji programu „The Voice Kids”. 1 lipca 2018 roku wzięła udział w castingu do 2. edycji tego programu i została wybrana spośród 2500 uczestników do kolejnego etapu „przesłuchań w ciemno”. Podczas „Przesłuchań w ciemno” Ania Dąbrowska zdołała podbić serca jurorów wykonując utwór Christiny Aquilery. Dotarła do samego finału w którym wykonała swój pierwszy autorski singiel pt. „Małe skrzydła”, do którego słowa piosenki napisała Cleo, pod której skrzydłami rozwijała się w programie. Ania Dąbrowska poprzez głosowanie telewidzów 23 lutego 2019 zwyciężyła 2. edycję „The Voice Kids, urzekając swoim głosem i pozytywną energią. W nagrodę za zwycięstwo w „The Voice Kids” Ania Dąbrowska dostała 50 tys. zł oraz kontrakt płytowy. Jej marzenia o nagraniu płyty wkrótce mogą się spełnić. Teledysk do utworu „Małe skrzydła” posiada na portalu YouTube prawie 10 milionów wyświetleń. 7 czerwca 2019 pojawił się teledysk do tego utworu w wersji akustycznej. 30 maja 2019 został opublikowany na YouTube teledysk do utworu „To co ważne”, który AniKa zaśpiewała wraz z finalistami The Voice Kids – Carlą Fernandes i Adamem Kuberą. Teledysk został stworzony w związku z ogólnopolską kampanią marki Reporter Young, która w sposób muzyczny postanowiła walczyć z hejtem. Dotąd został wyświetlony prawie 1 mln razy. Hobby Ania Dąbrowska lubi w wolnym czasie jeździć na deskorolce czy rowerze, a także grać w piłkę ręczną. Choroba Gdy Ania Dąbrowska miała 5 lat urodziła się jej siostra. Okazało się wtedy, że obie są chore na mukowiscydozę. Początkowo Ania bała się tej choroby, jednak z czasem nauczyła się z nią żyć, w czym dużą rolę odegrało wsparcie rodziców. Jeśli Ania chodzi w skupisko ludzi, gdzie wiele osób choruje to musi nosić maskę na twarz, gdyż odporność Ani jest osłabiona. Rodzice Ani starają się by ona i jej siostra żyły całkowicie normalnie. Mukowiscydoza jest chorobą genetyczną z którą dziecko się rodzi. W związku z nią organizm w nadmiernych ilościach wytwarza śluz, wywołując zaburzenia na tym tle wszędzie tam, gdzie tylko występują gruczoły śluzowe. Choroba ta dotyka wielu układów i narządów, a najwięcej problemów sprawiają zmiany chorobowe płuc, jelit, wątroby i trzustki. Jak dotąd choroba ta jest nieuleczalna. Można jedynie zmniejszyć jej skutki i przedłużyć życie. Leczenie objawów mukowiscydozy polega na usuwaniu wydzieliny z dróg oddechowych, opanowaniu zaostrzeń przewlekłego zapalenia oskrzeli i płuc za pomocą antybiotykoterapii czy leczenia objawów ze strony układu pokarmowego. Ania Dąbrowska i jej siostra codziennie poddają się żmudnym zabiegom, rehabilitacji i biorą spore dawki leków. Wymagane jest także przestrzeganie diety. Koszt leczenia dziecka chorego na mukowiscydozę wynosi 1-4 tys. zł miesięcznie i wymaga często rezygnacji rodzica z pracy zawodowej. W przypadku rodziny Dąbrowskich to ojciec musiał zrezygnować z pracy, aby opiekować się rodziną. Mimo problemów zdrowotnych, Ania była jedną z najbardziej pozytywnych uczestniczek drugiej edycji „The Voice Kids”, by ostatecznie tenże program zwyciężyć. Ania Dąbrowska i jej siostra Alicja w materiale video dla Gazety Wyborczej zaśpiewały: „Dobra dusza jest jak świeca, choć się sama spala to innym przyświeca. Pomagajmy sobie w smutku i chorobie. Dziś ja Ci pomogę, jutro ty pomożesz.” Dziewczynki można wesprzeć finansowo, co pomoże im w skuteczniejszej walce z chorobą: Ciekawostki o Ani „Anice” Dąbrowskiej Swój pseudonim artystyczny na potrzeby programu, czyli „AniKa” Ania przyjęła głównie po to, by jakoś odróżnić się od słynnej wokalistki Ani Dąbrowskiej. Powstało ono z 3 pierwszych liter imienia i 2 ostatnich liter cierpi na głos został zauważony przez wychowawczynię w szkole podstawowej, która zaczęła ją kierować na pierwsze konkursy. Dalszy rozwój Ani starali się kontynuować rodzice i zapisali ją do Centrum Sztuki Wokalnej w w finale Krajowych Eliminacji Eurowizji dla Dzieci 2016, gdzie zajęła miejsce na podium. Została również wyróżniona przez europejską publiczność zajmując w notowaniu Junior Second Chance 2016 – 7 wyjazdem na konkursy w Monachium okazało się, że Ania Dąbrowska musi pobyć przez dłuższy czas w szpitalu w związku z chorobą, co miało stanąć na przeszkodzie w rozwoju jej kariery. W 2 tygodnie udało jej się pozbyć bakterii, które miały być leczone przez kilka miesięcy. Wszystko wskazuje na to że, śpiewanie które kocha jest dla niej formą terapii, które daje jej siłę do zmagania się z trudnościami związanymi z Dąbrowska, gdy miała 10 lat wystąpiła z rodzicami w programie TVN Uwaga, którego tematem były zmagania z chorobą. Na ścianie miała zdjęcia ze znanymi artystami. Wskazując na zdjęcie z Anią Wyszkoni, powiedziała, że to ona jest jej idolem, ponieważ gdy bywa w szpitalu to ona często do niej dzwoni, pytając jak się ulubione wokalistki to Ariana Grande, Cleo i Christina Aguilera. Cytaty Ani „AniKi” Dąbrowskiej „W The Voice jest tak, że przyjaźnimy się nie tylko z osobami z naszych drużyn, ale też z osobami z innych drużyn. To jest piękne, bo jesteśmy taką jedną, wielką Voice’ową rodzinką” „Kiedy usłyszałam swoje imię i nazwisko [podczas werdyktu w finale The Voice Kids] to poczułam, że właśnie spełniłam swoje największe marzenie.” „Program The Voice Kids dał mi bardzo dużo i nabrałam ogromnego doświadczenia w śpiewaniu. Jestem teraz silniejsza na scenie.” „Chciałabym wiązać przyszłość z muzyką i występować właśnie w przyszłości na scenie, bo to jest moja pasja i kocham to robić.” „Jestem bardzo zadowolona z tej piosenki [Małe skrzydła], jest taką częścią mnie.” Źródła artykuły: Niezwykły życiorys: Polub nas: Tagi:Bardzo możliwe, że właśnie z tą płytą polskie rozgłośnie zwiążą się latem. Nie czuję strachu. Wręcz na to czekam. ANIA DĄBROWSKA - "Dla naiwnych Wywiad. Najlepiej sprzedającą się płytą w Polsce jest obecnie „Dla naiwnych marzycieli” Ani Dąbrowskiej. Rozmawiamy z wokalistką o tym, jak życie osobiste odbija się w jej Twoją nową płytę można zaklasyfikować jako „heart-break album”, czyli taki, jaki artysta nagrywa po zakończeniu ważnego związku. Zaśpiewanie tych tekstów pomogło Ci się emocjonalnie oczyścić po tym, co przeżyłaś w ciągu ostatnich dwóch lat? - Nie. Ja na każdej płycie wylewam całą siebie: swoje uczucia, przemyślenia i doświadczenia. W tym sensie wszystkie albumy jakoś mi pomogły emocjonalnie się oczyścić. Nie jest to jednak żadna forma terapii. Nie wierzę w coś takiego, że jeśli człowiek wyrzuci z siebie nagromadzone uczucia, to doświadczenia, które przechodzi będą dla niego lżejsze, a on będzie lepszym człowiekiem. Oczywiście wyrażam siebie w muzyce - i to jest normalne. Jeżeli ktoś chce to interpretować w ten sposób, że widzi w tym odbicie mojego życia prywatnego, to jego sprawa. Piosenki każdy może przecież odbierać na swój sposób. Ja nie będę jednak otwarcie rozmawiać o moim życiu uczuciowym i wyjaśniać, co mnie zainspirowało do napisania tego lub innego utworu. Wolę, żeby piosenki same opowiadały o sobie, a nie żebym ja się musiała z czegoś tłumaczyć. - Zdarzało Ci się płakać podczas nagrywania tych utworów? - Chyba nie, bo jak się płacze, to trudno jest śpiewać. (śmiech) Zdarzyło mi się raz, że pisząc tekst, łzy mi się cisnęły do oczu. Ale to było o moim malutkim synku przy poprzedniej płycie. Tym razem tak nie było. Może dlatego, że choć te teksty nie brzmią tak, jakby były jakoś szczególnie pozytywne, postrzegam je właśnie w ten sposób. Mało tego - uważam, że są chyba najbardziej romantyczne ze wszystkich, które napisałam. Dlatego czuję się z nimi dobrze. Ta płyta jest chyba początkiem wejścia w bardziej optymistyczny etap mojej twórczości. To pewnie potwierdzi następny album. - Co sprawiło, że nabrałaś takiego pozytywnego podejścia do życia? - Ciężko powiedzieć. Może czas złagodził emocje? Nie mam już przecież dwudziestu lat, nie jestem podlotkiem, reakcje damsko-męskie nie sprawiają, że chcę sobie podciąć żyły. Widzę w nich swego rodzaju piękno, nawet kiedy się kończą, bo jest w tym jakiś romantyczny smutek, który może być bardzo inspirujący. Ostatnio pomyślałam sobie, że jak będę miała osiemdziesiąt lat, to pewnie będę tęsknić za tym czasem, kiedy miałam złamane serce. (śmiech) Bo będę chciała jeszcze przeżyć takie emocje, jak kiedyś. Czas sprawia, że do tematu miłości podchodzę zdecydowanie lżej, on już tak mocno nie boli. - Płyta nosi tytuł „Dla naiwnych marzycieli”. Słowa „Naiwny” często używa się w pejoratywnym sensie. - Tak, to prawda, naiwny to frajer. - To znaczy, że do tej pory byłaś naiwna w relacjach damsko-męskich? - Ten tytuł odnosi się do przyszłości. Pojawia się w nim bowiem wiara i nadzieja w siłę uczucia, że wszystko się jeszcze może zdarzyć, że cały czas jest szansa na nowe, romantyczne uniesienia. I właśnie ta płyta jest skierowana do takich naiwnych marzycieli, którzy jeszcze nie poddali się rozczarowaniu i nie stali się cynikami. - Ale pojawia się tu w jednej z piosenek deklaracja: „Taka miłość to tylko sen”. Czyli jedyna wielka miłość do końca życia naprawdę nie istnieje? - Niestety - w większości przypadków z czasem się przekonujemy, że to tylko iluzja. Życie jest prozaiczne - bez wielkich uniesień i kolorowych fajerwerków. Jedynie czasami przydarzają się fajniejsze momenty. Tak jak śpiewał niegdyś Dżem: „W życiu piękne są tylko chwile”. Dlatego ciągle marzymy o takich momentach, bo one są tak rzadkie. I kiedy wreszcie się zdarzają - to są tak piękne i cudowne, że znów chcemy je ponownie przeżywać. - Udało Ci się pogodzić karierę z wychowaniem dzieci? - Ja mam taką pracę, że jedynie czasami jestem bardzo zajęta. Tak jak teraz: nagrywam i wydaję nową płytę, udzielam wywiadów i jadę na koncerty. Dlatego będzie mnie mało w domu. Natomiast poza tymi okresami ta równowaga potem wraca. I mam dla dzieci znacznie więcej czasu. To jest fajne w moim zawodzie.Ania Dąbrowska tłumaczy, że tytuł jej nowej płyty "W spodniach czy w sukience" sygnalizuje jej życiowe rozterki. "Czekam na moment, kiedy stanę się dojrzałą kobietą" - powiedziała w
fot. Kama Czudowska i Natalia Jakubowska LAMENT/ SONY MUSIC Przeczytajcie, co Ania mówi o udanych ścieżkach dźwiękowych i nieudanych interpretacjach, świętościach których lepiej nie dotykać, aktorskim trudzie i przede wszystkim swojej najnowszej płycie, zatytułowanej „Ania Movie”.- Pamiętasz pierwszy film, na który poszłaś do kina? Ania Dąbrowska: Kiedy byłam dzieckiem, kino było poza moim zasięgiem. Było zbyt luksusową rozrywką, nie było mnie na nie stać. W domu się nie przelewało i chyba nawet nie przyszło mi do głowy, by się na coś takiego porywać. Poza tym, kiedy osiągnęłam stan świadomości umożliwiający mi docenienie tego rodzaju rozrywki, zaczęła się doba internetu. Zaczęło się ściąganie filmów, oglądanie ich na ekranie komputera. Ja już niestety wywodzę się z tego pokolenia. - A dzisiaj? Wolisz się wybrać do kina czy oglądać film na domowej kanapie? Ania Dąbrowska: Kino, bardzo dużo kina! Chodzimy właściwie na wszystko… Na filmy dobre i szitowe, komedie romantyczne i horrory, na animowane też. Na wszystko. - Twój lubiony film to… Ania Dąbrowska: „Dirty Dancing”. Zawsze jak to widzę to płaczę i zastanawiam się, dlaczego takie historie nie dzieją się w prawdziwym Naprawdę nie mogą się zdarzyć? Ania Dąbrowska: Niekoniecznie są to historie z happy endem. No wiesz, film kończy się sytuacją typu „i żyli długo, i szczęśliwie”. To najlepsze zakończenie. Nikt nie chce zobaczyć, co było potem. Nikogo to nie interesuje. - Wskazałaś film muzyczny. Ania Dąbrowska: No pewnie! Muzyka z „Dirty Dancing” była dla mnie totalnym odkryciem. Te piosenki zawsze bardzo mocno na mnie działały. Byłam wtedy jeszcze nastolatką i nie miałam nawet pojęcia, z jakiej epoki pochodzą, ale strasznie mi się podobały! Bardzo możliwe, że to właśnie one najbardziej ukształtowały mój Dlaczego w takim razie nic z „Dirty Dancing” nie trafiło na „Ania Movie”? Ania Dąbrowska: Oczywiście, myślałam o tym. To pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy: No tak, musi być „Time Of My Life” z „Dirty Dancing” i „Aquarius” z „Hair”! Zastanowiłam się jednak i zdałam sobie sprawę z tego, że to za duże numery i nie ma sensu ścigać się z czymś, co jest doskonałe. Nie chciałam dotykać Do świętości jeszcze wrócimy… Jakie warunki musi twoim zdaniem spełniać dobra piosenka filmowa? Ania Dąbrowska: Według mnie jest to taka piosenka, która oddaje nastrój i perypetie bohaterów filmu, ale też może żyć własnym życiem. Może też być głosem pokolenia, działać na ludzi, którzy chcą się zbuntować, coś ze swoim życiem zrobić. Dobra piosenka filmowa powinna dobrze oddawać nastrój czasu, w którym powstała. - Jak się tworzy piosenki filmowe? Sama niedawno napisałaś temat przewodni do „Nigdy nie mów nigdy”, komedii Wojciecha Pacyny. Ania Dąbrowska: Byłam zupełnie zielona i dzisiaj pewnie zrobiłabym to inaczej. Starałam się wypośrodkować pomiędzy tym, o czym był film, tym co chciał ode mnie producent, a tym co ja sama bym chciała. To nie był dobry pomysł, kompromisy nigdy nie są dobre. (śmiech) Wersja, która trafiła do filmu bardzo różni się od piosenki, którą nagrałam jako demo, ale dobrze spełniła swoją rolę i pomogła w promocji filmu. Nikt ode mnie niczego więcej nie wymagał. Ja jak zwykle chciałabym czegoś więcej… Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >> - Nowa płyta jest czymś więcej? Ania Dąbrowska: „Ania Movie” jest konsekwencją tego, że poczułam się zmęczona sobą i piosenkami, które piszę. Pewna formuła się wyczerpała. Chciałam dać sobie czas, nagrywając płyte swobodną, bez żadnych ograniczeń i obwarowań komercyjnych. „Ania Movie” jest płytą-przecinkiem, moim oficjalnym pożegnaniem z brzmieniami retro, z moją miłością do muzyki lat 60. i 70. Wydaje mi się, że zgłębiłam już ten temat i nie mam nic więcej do dodania. Teraz chciałabym pójść w zupełnie inną stronę. Chcę się zmienić. - Jaki był klucz doboru materiału na „Ania Movie”? Ania Dąbrowska: To przede wszystkim megakompozycje, które świetnie się śpiewa i interpretuje. Wszystkie od dawna mam na podręcznej playliście. Od jakiegoś czasu krążył mi po głowie pomysł, żeby nagrać płytę z moimi ulubionymi piosenkami i kiedy zaczęłam się przygotowywać, okazało się, że większość z nich pochodzi z filmów. Poszliśmy więc w tę Wiele z tych utworów rzeczywiście można traktować jako pożegnanie z nastrojami retro, ale pojawiają się i brzmienia dotąd u ciebie nie słyszane. Czyżby to właśnie była zapowiedź nowej Ani Dąbrowskiej? Ania Dąbrowska: Kompletując materiał na tę płytę skupialiśmy się przede wszystkim na samych kompozycjach. Nie ważna była stylistyka, z jakiej wywodzą się te numery, nie zależało mi też na tym, żeby wszystkie pochodziły z lat 60. Najważniejsze było, żebym lubiła te piosenki i chciała je śpiewać. Najpierw sama piosenka musiała do mnie trafić, a później ja musiałam trafić z jej interpretacją. Przymierzaliśmy się na przykład do „Live To Tell” Madonny, ale okazało się, że w moim wykonaniu nie brzmi to fajnie i nie da się z tym nic zrobić. Na płycie zostały więc tylko te numery, które zabrzmiały Jak to możliwe, że płyta, na której spotkały się światy tak odległe jak The Beatles, soundtracki z filmów blaxploitation i Badly Drawn Boy brzmi tak spójnie? Ania Dąbrowska: Wspólnym mianownikiem jest mój zespół. Gram z nimi koncerty od kilku lat, to znakomici muzycy i fajni ludzie. Lubimy się… Dlaczego nie miałabym zrobić z nimi płyty? Pomysł na wspólne granie pojawił się już przy poprzedniej płycie. Wtedy chcieliśmy wynająć stare kino w Międzyrzecu Podlaskim, rozstawić sprzęt na scenie i przez tydzień zarejestrować cały materiał na „W Spodniach, Czy W Sukience?”. Pomysł niestety utknął w skostniałych strukturach międzyrzeckich włodarzy… Tym razem się udało. Spotykaliśmy się na próbach, wymyślaliśmy wspólnie formy piosenek, razem pracowaliśmy nad aranżacjami i potem razem to wszystko nagraliśmy. Produkcją zajął się Kuba Galiński, młody multiinstrumentalista z mojego zespołu, który produkował wcześniej moje dwie EPki: „W Spodniach, Czy W Sukience” i „Nigdy Więcej Nie Tańcz Ze Mną”. Nad całością czuwał Bogdan Kondracki, który płytę zmiksował. - Wspomniałaś wcześniej, że nie miałaś śmiałości porywać się na utwory zbyt doskonałe, zrośnięte z oryginalnymi interpretacjami. Skąd w takim razie „Strawberry Fields Forever” i „Sounds of Silence”? Znam takich, co potraktują to jak świętokradztwo. Ania Dąbrowska: Interpretacja tych dwóch numerów rzeczywiście była największym wyzwaniem. To piosenki tak skostniałe w swojej oryginalnej formie, że trudno je w ogóle dotknąć, żeby to dziwnie nie zabrzmiało. Z „Sounds of Silence” poszło o tyle łatwiej, że w oryginale to tylko gitary i głosy, więc po prostu stopniowo dokładaliśmy różne inne instrumenty i sprawdzaliśmy, jak to zachowuje. Gorzej z linią wokalną, bo kiedy próbowałam odbiec od tego, co zrobili Simon & Garfunkel, niedobrze to brzmiało. Musiałam bardzo uważać. Najtrudniej jednak było z Beatlesami… Tu z kolei mogłam sobie pozwolić na nieco większą swobodę interpretacyjną, ale w warstwie instrumentalnej – koszmar! Wszyscy mieliśmy zagwozdkę, co tu zrobić, żeby nie zepsuć. Przecież wszystkie partie w „Strawberry Fields Forever” są kultowe! Począwszy od Ringo Starra, który wymyślił taki rytm, że właściwie inaczej nie można. Bez melotronu też ani rusz… Nagrywaliśmy więc wszystkie pomysły jakie nam przyszły do głowy, ale nie byliśmy zadowoleni. Zrozumieliśmy, że w tej potyczce nie mamy szans, więc radykalnie zmieniliśmy podejście. Wykasowaliśmy prawie wszystkie nagrane już ślady, zostawiliśmy tylko podstawowe akordy fortepianu i zaczęliśmy jeszcze raz, bardziej oszczędnie. Dużo wniosły smyki, napisane przez Adama Sztabę. Dzięki nim nasze „Strawberry Fields Forever” zaczęło brzmieć inaczej, stało się nową piosenką. Jestem zadowolona z tej Skąd w ogóle wzięli się Beatlesi na „Ania Movie”? To przecież nie jest utwór z filmowej ścieżki dźwiękowej. Ania Dąbrowska: Ale za to jeden z pierwszych teledysków w historii powstał do „Strawberry Fields Forever”! Wiem, że klucz filmowy jest w tym przypadku mocno naciągany, ale jednak jest. (śmiech) - Który z filmów przypomnianych na twojej nowej płycie lubisz najbardziej? Ania Dąbrowska: Na pewno nie „Głębokie gardło 2”, bo dwójki nawet nie widziałam. (śmiech) Najbardziej lubię „Absolwenta”. To doskonały film, ma w sobie dużo napięcia, nie tylko seksualnego. Do tego świetna historia, wciąż W teledysku do „Nigdy nie mów nigdy” zadebiutowałaś jako aktorka. Musiałaś być kimś zupełnie innym, niż wokalistką śpiewającą piosenkę na tle dekoracji. Gdyby ktoś zaproponował ci dużą rolę w filmie, rozważałabyś ją? Ania Dąbrowska: Pewnie tak, ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jakie to trudne. Najtrudniejsze jest przeżywanie tego, co trzeba pokazać przed kamerą. Trzeba się skupić i dotrzeć do własnych emocji, które sprawiają, że twarz wygląda tak, a nie inaczej. Okazało się, że to dla mnie jeszcze trochę za trudne… Bardzo łatwo gra się w teledyskach, w których masz piękny makijaż, ciuchy i cała twoja rola polega na pindrzeniu się i udawaniu, że jest się zajebistym. (śmiech) To jednak nie ma nic wspólnego z prawdziwym Gdyby miał powstać film o tobie, kto mógłby go wyreżyserować i kogo obsadziłabyś w głównej roli? Ania Dąbrowska: Nie zrobiłam w życiu tylu pasjonujących historii, żeby w grę wchodził film przygodowy, więc obyczajówka… Wybieram Woody’ego Allena, on przynajmniej okrasiłby moje życie sporą dawką humoru, tak że stałoby się znośne do oglądania. Większy problem mam z odtwórczynią głównej roli Skoro Allen, to może Scarlett Johansson, jego muza? Ania Dąbrowska: Nie, ona jest zbyt seksowna. Ja potrzebuję jakiejś chłopczycy! Może być Mila Jovovich. Albo ta dziewczyna ze „Zmierzchu”, Kristen Stewart. Może nie jest najlepszą aktorką, ale podoba mi się, jak wygląda.
Ania Dąbrowska to urodzona 1981 roku w Chełmie polska piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów i producentka muzyczna, która jest jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Artystka zadebiutowała w 2004 płytą Samotność po zmierzchu , który zdobył pozytywne komentarze zarówno krytyki jak i publiczności.
Dziękujemy za wysłanie interpretacji Nasi najlepsi redaktorzy przejrzą jej treść, gdy tylko będzie to możliwe. Status swojej interpretacji możesz obserwować na stronie swojego profilu. Dodaj interpretację Jeśli wiesz o czym śpiewa wykonawca, potrafisz czytać "między wierszami" i znasz historię tego utworu, możesz dodać interpretację tekstu. Po sprawdzeniu przez naszych redaktorów, dodamy ją jako oficjalną interpretację utworu! Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść interpretacji musi być wypełniona. Ania Dąbrowska zaprasza nas do swego świata i prezentuje kawałek swojej przeszłości. Utwór „Znowu Przyszło lato” jest retrospekcją, w której wokalistka ukazuje nam obraz pięknej miłości. Wspomina dawne dni kiedy to była młodą dziewczyną pełną pasji. W okresie letnim spotkała idealnego mężczyznę, z którym zapragnęła stworzyć doskonały związek. W wyniku nieopisanych w tekście zdarzeń kochankom nie było dane żyć razem. Wraz z upływem czasu Dąbrowska spotyka na swej drodze dawna miłość. Kochankowie powracają do dni, w których byli szczęśliwi, pełni wiary i nadziei. Po raz kolejny przychodzi lato, które przywołuje na myśl zapach tamtych snów oraz słowa „kocham cię”. Miłość nie oszczędziła naszych bohaterów i przyniosła za sobą wieli żal i łzy. W dniu dzisiejszym Ania jest świadomą i pewną siebie kobietą. Przez cały ten czas podlegała zmianom, które wpłynęły korzystnie na jej wygląd zewnętrzny oraz budowanie wnętrza. Nie potrafi już kochać tak jak pierwszy raz. Z dawnym kochankiem nie łączy ją nic prócz wspomnień. „Dziś mam włosy blond, a Ty to inny ktoś Nie umiem kochać tak, jak wtedy pierwszy raz”. Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść poprawki musi być wypełniona. Dziękujemy za wysłanie poprawki.
Po zakończeniu postu nie można tak po prostu radośnie wrócić do jedzenia wszystkiego, co popadnie. Trzeba zastosować etap wychodzenia - czyli jeść produkty polecane przez dr Dąbrowską. Ale kiedy nagle okazuje się, że możesz jeść kasze, pełnoziarnisty makaron i wszystkie warzywa i owoce, świat staje się naprawdę kolorowy 😉.Poskładaj mnie LyricsZnowu minął mi przed oczamiTen rokNigdy nie wiem dokąd ucieka czasA ty jeszcze mnie nie znalazłeśNie wzburzyłeś mi krwiNa moim niebie znów nie ma gwiazdA kiedy noce są najciemniejszeJak taCzasem nie wiem czy wystarczy mi siłNa szukanie wiatru w poluI czekanie na cudPo co jeszcze nadzieję mamŻe może to właśnie jaNie odtrącaj mnieMoże ja właśnie mamWszystko czego chceszTen chaos w którym tkwięZniknie gdy poskładasz mnieMoże to właśnie jaZnowu minął mi przed oczamiTen rokNie zaglądam w siebieBoję się śnićDlaczego jeszcze mnie nie znalazłeśChoć tak mały ten światTylko ciebie tutaj mi brakMoże to właśnie jaNie odtrącaj mnieMoże ja właśnie mamWszystko czego chceszTen chaos w którym tkwięZniknie gdy poskładasz mnieMoże to właśnie jaNie odtrącaj mnieMoże ja właśnie mamWszystko czego chceszTen chaos w którym tkwięZniknie gdy poskładasz mnie(ooo)Może to właśnie jaNie odtrącaj mnieMoże ja właśnie mamWszystko czego chceszTen chaos w którym tkwięZniknie gdy poskładasz mnieMoże to właśnie jaOpis wydarzenia: Koncert promujący płytę „Dla naiwnych marzycieli”. Artystka na nowo wymyśliła swoją muzykę, pozostawiając na szczęście te elementy, które zawsze były nieodzownymi elementami jej stylu: pastelowe ciepło głosu, szlachetne melodie i szczyptę melancholii w tle.
Ania Dąbrowska rozstała się niedawno z ojcem swych dzieci, partnerem, menedżerem, producentem. Dlatego płyta „Dla naiwnych marzycieli”, która ma dziś premierę, to jej zupełnie nowy się trochę ponownie jak debiutantka? To trafne określenie - tak się czuję. Od wydania poprzedniej płyty minęły cztery lata. Miałam ochotę na eksperymentowanie: pójście nieco w innym kierunku muzycznym czy pomieszanie różnych stylów. Masz innego producenta, zmieniłaś zespół, nagrywasz dla innej wytwórni. To zadziałało odświeżająco? Na pewno. Ale też dało mi dużo doświadczenia zawodowego. Przy tym albumie sporo sama nagrywałam i produkowałam. Wszystkie wokale są zmiksowane przeze mnie. Nauczyłam się więc dużo o pracy w studiu. Bardzo się z tego cieszę, bo na pewno zaowocuje to w przyszłości. Ten krążek można by chyba zaklasyfikować jako „heartbreak album”, czyli taki, jaki artysta nagrywa po zakończeniu ważnego związku. Zaśpiewanie tych tekstów pomogło Ci się emocjonalnie oczyścić po tym, co przeżyłaś w ciągu ostatnich dwóch lat? Nie. Na każdej płycie wylewam całą siebie: swoje uczucia, przemyślenia i doświadczenia. W tym sensie wszystkie albumy jakoś mi pomogły emocjonalnie się oczyścić. Nie jest to jednak żadna forma terapii. Nie wierzę w coś takiego, że jeśli człowiek wyrzuci z siebie nagromadzone uczucia, to doświadczenia, które przechodzi, będą dla niego lżejsze, a on będzie lepszym człowiekiem. Oczywiście wyrażam siebie w muzyce - i to jest normalne. Zdarzało Ci się płakać podczas nagrywania tych utworów? Jak się płacze, to trudno jest śpiewać. (śmiech). Zdarzyło mi się raz, że podczas pisania tekstu łzy mi się cisnęły do oczu. Ale to było o moim malutkim synku przy poprzedniej płycie. Tym razem tak nie było. Może dlatego, że choć te teksty nie brzmią tak, jakby były jakoś szczególnie pozytywne, postrzegam je właśnie w ten sposób. Mało tego - uważam, że są chyba najbardziej romantyczne ze wszystkich, które napisałam. Dlatego czuję się z nimi dobrze. Ta płyta jest chyba początkiem wejścia w bardziej optymistyczny etap mojej twórczości. Co sprawiło, że nabrałaś takiego pozytywnego podejścia do życia? Może czas złagodził emocje? Nie mam już dwudziestu lat, nie jestem podlotkiem, reakcje damsko-męskie nie sprawiają, że chcę sobie podciąć żyły. Widzę w nich swego rodzaju piękno, nawet kiedy się kończą, bo jest w tym jakiś romantyczny smutek, który może być bardzo inspirujący. Ostatnio pomyślałam sobie, że jak będę miała osiemdziesiąt lat, to pewnie będę tęsknić za tym czasem, kiedy miałam złamane serce. (śmiech) Bo będę chciała jeszcze przeżyć takie emocje, jak kiedyś. Czas sprawia, że do tematu miłości podchodzę zdecydowanie lżej, on już tak mocno nie boli. Płyta nosi tytuł „Dla naiwnych marzycieli”. Słowa „naiwny” często używa się w pejoratywnym sensie. Tak, naiwny to frajer. (śmiech) To znaczy, że do tej pory byłaś naiwna w relacjach damsko-męskich? Ten tytuł odnosi się do przyszłości. Pojawia się w nim bowiem wiara i nadzieja w siłę uczucia, że wszystko się jeszcze może zdarzyć, że cały czas jest szansa na nowe, romantyczne uniesienia. I właśnie ta płyta jest skierowana do takich naiwnych marzycieli, którzy jeszcze nie poddali się rozczarowaniu i nie stali się cynikami. W jednej z piosenek pojawia się deklaracja: „Taka miłość to tylko sen”. Czyli jedna wielka miłość do końca życia naprawdę nie istnieje? Niestety - w większości przypadków z czasem się przekonujemy, że to tylko iluzja. Życie jest prozaiczne - bez wielkich uniesień i kolorowych fajerwerków. Jedynie czasami przydarzają się fajniejsze momenty. Tak jak śpiewał niegdyś Dżem: „W życiu piękne są tylko chwile”. Dlatego ciągle marzymy o takich momentach, bo one są tak rzadkie. I kiedy wreszcie się zdarzają - to są tak piękne i cudowne, że znów chcemy je ponownie przeżywać. Mówisz o prozie życia: ale przecież nie pracujesz na etacie, możesz organizować sobie czas, jak tylko zapragniesz. To nie pomaga? Czasem doceniam to, że mam dużo czasu i mogę go planować wedle swojego widzimisię. Wiele osób pracujących na etatach nie może być ze swoimi dziećmi tyle, ile by chciało. Ja nie mam z tym problemu. Ale mam też takie momenty, że chętnie poszłabym do pracy na etat. Dlatego, że kojarzy mi się z to uporządkowaniem i równowagą życia. Nie trzeba myśleć, co i jak sobie poukładać, żeby finanse się zgadzały. Wspomniałaś o dzieciach: czy one pomagają dorosłemu człowiekowi utrzymać się w pionie, mimo różnych zawirowań emocjonalnych? Dzieciaki dają mi na dłuższą metę poczucie bezpieczeństwa. To taka stała miłość, która nigdy nie przeminie. A jak Staś i Mela odbierają Twoją pracę? Chyba jej nie lubią. Kiedy puszczam im swoją muzykę, od razu popadają w przygnębienie, bo wydaje im się, że już za chwilę wyjadę na koncert. Na pewno wolałyby mieć mnie więcej w domu. Ale same ostatnio objawiają muzyczne talenty. Mela kończy w kwietniu 3 lata. Kiedy coś w domu nagrywam lub miksuję, ona od razu to chwyta - i zaczyna ze mną śpiewać. Dlatego robi się coraz zabawniej. A ostatnio po jednym z moich występów, powiedziała: „Mamo, byłam z ciebie taka dumna!”. Zrobiło mi się naprawdę słodko. W jednej z piosenek śpiewasz: „Sobą w końcu zajmij się!”. Brakuje Ci czasu dla siebie? Ostatnio mało go miałam. Ale my kobiety tak mamy: za bardzo się poświęcamy dla innych, widzimy ich problemy, załatwiamy je i do tego ogarniamy dom, a brakuje nam czasu dla siebie. Ja też taka trochę jestem. Ale kobiety z pokolenia na pokolenie stają się inne. Rzadko się dziś zdarzają młode dziewczyny, które chcą się tylko poświęcić mężowi i dzieciom. Wszystkie idą do pracy - i oczekują partnerstwa. Show-biznes postrzega się jako środowisko, które nie sprzyja ani związkom, ani rodzinie. Zgadzasz się z tym? W show-biznesie jest tak samo jak w innych zawodach. Też są zarówno trwałe, jak i nietrwałe związki. Z tym, że to, co ja robię, dzieje się na świeczniku. Jest zatem obserwowane i komentowane. No właśnie: czy to wystawienie na publiczny ogląd nie sprawia, że związki i rodziny szybciej się rozpadają? Popularność ma swoje plusy i minusy. Nie możemy jednak ciągle przeglądać się w opiniach innych ludzi. Trzeba żyć własnym życiem i nie oglądać się na to, co o nas myśli pan lub pani, którzy nas nie znają. Dlatego staram się nie przejmować tym, co na mój temat gadają. Bo tak się żyć nie da. Dlatego w jednej z nowych piosenek śpiewasz: „Jeszcze będę się z tego wszystkiego śmiać”? Upływ czasu pomaga w łagodzeniu nieprzyjemnych przeżyć. Ta wiedza przychodzi z wiekiem. Gdy jesteśmy dorośli, zdajemy sobie sprawę, że wszystko jest chwilowe. Zdarzają się dramaty i rozstania, ale jeszcze nieraz będziemy szczęśliwi. Nasze doświadczenia układają się bowiem jak sinusoida, która jest naturalnym biegiem rzeczy. Zaczęliśmy od tego, że trochę debiutujesz. Powiedz zatem, co byś chciała w tym nowym etapie życia i kariery osiągnąć? Chciałabym znowu poczuć, że muzyka mnie inspiruje i pochłania. No i tak się dzieje. Już teraz mam ochotę zająć się kolejną płytą! Chcę nagrywać, eksperymentować z brzmieniami, sięgać po inne gatunki. A na najbliższy czas - bardzo chciałabym odpocząć i wyjechać na wakacje. Bo nie byłam już na nich bardzo dawno.***Ania Dąbrowska zadebiutowała w 2004 r. albumem „Samotność po zmierzchu”, który zdobył uznanie krytyki i publiczności. Wydała dotąd 5 albumów studyjnych, z których 4 trafiły na pierwsze miejsce listy sprzedaży w Polsce. Jest jedną z artystek najczęściej nominowanych do Nagrody Muzycznej Fryderyk. Zdobyła 8 statuetek. Ma dwoje dzieci (6 i 3 l.) z Pawłem Jóźwickim. Para nie jest już z sobą.
Re: Ania Dąbrowska - Jeszcze ten jeden raz Jeszcze Ten jeden raz to bardzo mądra piosenka z bardzo głębokim przesłaniem która ukazuję że życie jest bardzo ulotne i jeżeli mamy tylko okazję oraz możliwości korzystajmy z niego dlatego że nigdy nie wiemy kiedy minie i czego będziemy w życiu żałować.
Ania Dąbrowska z mężem rozwiodła się po ponad 12 latach związku. Owocem małżeństwa pary jest Stanisław i Melania. W jednym z udzielonych wywiadów wokalistka opowiedziała o życiu po rozwodzie i trudach macierzyństwa. Artystka sama wychowuje dzieci! Jak udaje jej się łączyć karierę z domowymi obowiązkami?Dąbrowska to nie tylko wyśmienita wokalistka, ale również kompozytorka i autorka licznych tekstów. Jej nostalgiczne przeboje o miłości były hymnem wielu cierpiących kobiet. Niestety, samej artystce nie udało uporać się z kryzysem, który spotkał jej małżeństwo. Ania Dąbrowska z mężem rozwiodła się w 2013 roku. Jakie skutki niosła za sobą ta decyzja?Jak przebiegała kariera wokalistki?Ania Dąbrowska zyskała sławę po występie w Idolu w 2002 roku. Jej debiutancka płyta Samotność po zmierzchu zyskała bardzo dobre recenzje, a poprzedzający ją singiel Tego chciałam stał się ogromnym 2011 roku objęła funkcję jednego z członków jury programu The Voice of Poland. Wraz z początkiem 2017 roku artystka wydała singiel promujący film pt. Porady na i Paweł Jóźwicki, producent wykonawczy i menedżer wokalistów, poznali się w trakcie nagrań do programu Idol. Artystka najpierw zachwyciła mężczyznę swoim niezwykłym głosem, a następnie skradła jego serce. W trakcie trwającego 12 lat związku para doczekała się dwójki dzieci. Życie samotnej matkiNa początku 2018 wokalistka udzieliła wywiadu dla magazynu Gala, opowiadając o tym, jak łączy karierę z domowymi obowiązkami: – To nie takie trudne. Pomaga mi rodzina, zarówno moja, jak i ta ze strony ojca dzieci. On jest menedżerem, również często wyjeżdża. Stać mnie na nianię. Staramy się tak planować pracę, by Staś i Mela nie cierpieli z powodu naszej nieobecności. – dodaje, że wyzwania, które czekają na nią w domu, nie są dla niej utrapieniem, a wręcz przyjemnością:– Mnie obowiązki domowe nie męczą. Lubię gotować, zresztą podobnie jak Staś, który zawsze chętnie pomaga mi w kuchni. Ale zdarza się, że odpuszczam i kiedy jestem zmęczona, idę na skróty, kupując obiad w barze zdjęcia: AniaDabrowskaVEVOAnia Dąbrowska to czołowa polska artystka, która zyskała popularność za pośrednictwem programu Browar Namysłów TVTo tam poznała swojego wieloletniego partnera, Pawła Jóźwickiego, który zachwycił się jej niezwykłym z programu „The Voice of Poland”Ania pełniła również rolę jednego z jurorów w popularnym programie muzycznym The Voice of @aniadabrowskaofficialW wywiadzie dla magazynu Gala artystka wyznała, jak wygląda jej życie po rozwodzie, który miał miejsce w 2013 AniaDabrowskaVEVOPiosenkarka jest mamą dwójki dzieci- Stasia oraz Meli. Podkreśla, że dzieci są dla niej najważniejsze, a domowe obowiązki to dla niej przyjemność. ZOBACZ TEŻ:Warkoczyki afrykańskie syntetyczne. Najmodniejsza fryzura sezonuZ kim jest Marcelina Zawadzka? Jej ukochany jest 8 lat młodszy, to rocznik 1997Promocja w Hebe. -40% na marki makijażowe! Takiej promocji nie można przeoczyćNajmodniejsze stylizacje na wiosnę? Barbara Kurdej-Szatan pokazała jedną z nichŹródła:
tZNv0.